Napisane przez: apostolski | czerwiec 29, 2009

Pamiątka apostołów Piotra i Pawła

29 czerwca Kościół na zachodzie wspomina apostołów Piotra i Pawła. Chrześcijanie w jednym dniu wspominają św. Pawła wraz ze św. Piotrem, ponieważ według tradycji obaj Apostołowie byli współzałożycielami gminy chrześcijańskiej w Rzymie, obaj w tym mieście oddali dla Chrystusa życie swoje oraz w Rzymie są ich groby. Najbardziej jednak zaważyła na połączeniu pamiątki obu Apostołów w jednym dniu opinia, dzisiaj uznawana za mylną, że obaj Apostołowie ponieśli śmierć męczeńską w jednym dniu i roku. Już w roku 258 obchodzono święto obu Apostołów razem dnia 29 czerwca, tak na Zachodzie, jak też i na Wschodzie.

sw_pawel_sw_piotrŚwięty Piotr Apostoł [Szymon (Symeon)]. Jezus zmienił mu imię na Piotr przy pierwszym spotkaniu. Pochodził z Betsaidy, miejscowości położonej nad Jeziorem Genezaret (Galilejskim). Był bratem św. Andrzeja, Apostoła, który Szymona przyprowadził do Jezusa niedługo po chrzcie w rzece Jordan, jaki Pan otrzymał z rąk Jana Chrzciciela (Mt 10, 2; J 1, 41). Fakt, że Chrystus Pan zetknął się z Andrzejem i Szymonem w pobliżu rzeki Jordan, wskazywałby, że obaj bracia byli uczniami św. Jana (J 1, 40-42).

Kiedy Piotr przystąpił do grona uczniów Pana Jezusa, był już człowiekiem żonatym i mieszkał w Kafarnaum u teściowej, którą Jezus uzdrowił (Mk 1, 29-31; Łk 4, 38-39). Tradycja wczesnochrześcijańska wydaje się potwierdzać, że miał dzieci, gdyż wymienia jako jego córkę św. Petronelę.

Święty Piotr jest jednym z pierwszych, który wyznaje wiarę w Mesjasza – Jezusa Chrystusa.

Apostolowie_Piotr_PawelW Rzymie poniósł śmierć męczeńską za panowania cesarza Nerona ok. 64 roku na krzyżu. O pobycie Piotra w Rzymie i jego śmierci piszą między innymi: św. Klemens Rzymski (+ ok. 97), List do Koryntian, 5; św. Ignacy z Antiochii (+ ok. 117), List do Rzymian 4, 3; św. Dionizy z Koryntu (+ 160); św. Ireneusz (+ 202); Euzebiusz – Historia Kościoła 2, 25, 8; św. Kajus Rzymski (+ 296) i wielu innych.

Święty Paweł Apostoł Paweł pochodził z Tarsu w Cylicji – Mała Azja (Dz 21, 39; 22, 3). Urodził się jako obywatel rzymski, co dawało mu pewne wyróżnienie i przywileje. W naglących wypadkach umiał z tego korzystać (Dz 16, 35-40; 25, 11).

Szaweł urodził się w Tarsie ok. 8 roku po narodzeniu Chrystusa. Jego rodzina chlubiła się, że pochodziła z rodu Beniamina, co także i Paweł podkreślał z dumą (Rz 11, 1). Dlatego otrzymał imię Szaweł, spolszczone Saul, od pierwszego i jedynego króla Izraela z tego rodu.

Ad Limina Apostolorum 021Gdy Szaweł był bliski murów Damaszku, spotkał go Chrystus, powalił na ziemię, oślepił i w jednej chwili oświecił go, że jest w błędzie; że nauka, którą on tak zaciekle zwalczał, jest prawdziwą; że chrześcijaństwo jest wypełnieniem obietnic Starego Przymierza; że Chrystus nie jest bynajmniej zwodzicielem, ale właśnie tak długo oczekiwanym i zapowiadanym Mesjaszem.

Po swoim nawróceniu (był to ok. 35 rok po narodzeniu Chrystusa, a więc drugi po Jego śmierci) Szaweł rozpoczyna nową erę życia: głosi niestrudzenie Jezusa Chrystusa. Zawiedzeni Żydzi postanawiają zemścić się na renegacie i czyhają na jego zgubę. Zażądali więc od króla Damaszku Aretasa, by wydał im Szawła. Szaweł jednak uciekł w koszu spuszczonym z okna pewnej kamienicy przylegającej do muru miasta. Udał się na pustkowie, gdzie przebywał około trzech lat. Tam Chrystus bezpośrednio wtajemniczył go w swoją naukę (Ga 1, 11-12). Paweł przestudiował i przeanalizował na nowo Stare Przymierze. Udał się następnie do Jerozolimy i przedstawił się Apostołom. Powitano go ze zrozumiałą rezerwą. Tylko dzięki interwencji Barnaby, który wśród Apostołów zażywał wielkiej powagi, udało się przychylnie nastawić Apostołów do Pawła. Ponieważ jednak także w Jerozolimie przygotowywano na Apostoła zasadzki, musiał Ad Limina Apostolorum 108chronić się ucieczką do rodzinnego Tarsu.

Święty Paweł Apostoł Ok. 67 roku Paweł poniósł śmierć męczeńską. Według bardzo starożytnego podania św. Paweł miał ponieść śmierć od miecza. Nie jest znany dzień jego śmierci. Za to dobrze zachowano w pamięci miejsce jego męczeństwa Aquae Salviae za Bramą Ostyjską w Rzymie.

Ciało Męczennika złożono najpierw w posiadłości św. Lucyny przy drodze Ostyjskiej. W roku 284 za czasów prześladowania, wznieconego przez cesarza Waleriana, przeniesiono relikwie Apostoła do Katakumb, zwanych dzisiaj Katakumbami św. Sebastiana przy drodze Apijskiej. Być może, na krótki czas spoczęły tu także relikwie św. Piotra. Po edykcie cesarza Konstantyna Wielkiego (313) ciało św. Piotra przeniesiono do Watykanu, a ciało św. Pawła na miejsce jego męczeństwa, gdzie cesarz wystawił ku jego czci bazylikę pod wezwaniem św. Pawła.


Boże, Ty nam dałeś dzień świętej radości w uroczystość apostołów Piotra i Pawła, spraw, aby Twój Kościół wiernie zachowywał naukę Apostołów, od których otrzymał zaczątek wiary. Amen.

Napisane przez: apostolski | czerwiec 22, 2009

Jak działa Bóg?

Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo. Mówił jeszcze: Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane wyrasta i staje się większe od jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu. W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli /ją/ rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

Mk 4.26-34

Jedną z rzeczy, nad którymi często się kiedyś zastanawiałem, gdy w trakcie uczestniczenia w swoich codziennych sprawach myślałem o Bogu, była kwestia Jego działalności w tym konkretnym czasie i miejscu mojego życia. Gdy było mi źle zastanawiałem się, czy Bóg wciąż jeszcze przy mnie jest, czy mnie przypadkiem nie opuścił. Gdy miałem dylemat i nie wiedziałem co zrobić, zastanawiałem się, czy Bóg pomoże mi w jego rozwiązaniu i JAK to zrobi. Jeśli miałem pytanie, to oczekiwałem odpowiedzi i znów wypatrywałem znaków do mnie przeznaczonych.

Zatem kwestia „czy i jak” Bóg jest obecny w życiu człowieka ma wymiar nie tylko filozoficzny, czy teologiczny, ale też bardziej praktyczny. W Ewangelii wg św. Marka (Mk 4,26-34) Jezus w bardzo prosty sposób odpowiada na te pytania. Mówi, że człowiek nie wie, jak działa Bóg, podobnie jak rolnik nie wie, jak rośnie ziarno. Może natomiast sprawdzić, czy to się dzieje, obserwując efekty tego procesu. Tak samo każdy człowiek łatwo może obserwując doświadczenia swej przeszłości odnaleźć sytuacje, w których niewidzialna ręka Boga zostawiła po sobie wyraźny ślad. Ja także takich śladów odnajduję w swoim życiu coraz więcej. Nie znaczy to zresztą, że Bóg coraz chętniej angażuje się w moje życie, lecz że ja coraz więcej Go w nim dostrzegam. I z coraz większym spokojem podchodzę do dylematów i rozterek, które z różnym natężeniem odczuwam. Bo chociaż z jednej strony potrafią one porządnie zaleźć człowiekowi za skórę, to rośnie we mnie przekonanie, że niezależnie ode mnie, dokładnie tak, jak mówi o tym Jezus, działa w moim życiu i poprzez moje życie Duch, który nie tylko mnie ożywia, ale też nadaje memu życiu sens.

Patrząc z perspektywy czasu na różne okresy własnego życia (w tym na kilkuletni okres odrzucenia Boga oraz bardzo negatywnego i agresywnego stosunku do wszystkiego co chrześcijańskie) zdumiewam się nad mądrością Boga, który nie tylko cierpliwie znosił cały mój na różne sposoby wyrażający się gniew, ale też potrafił tak pokierować moim życiem, bym dostrzegał dziś, jak ważny i potrzebny był to okres w moim życiu. Dzięki niemu moja wiara stała się bardziej świadoma i uzyskała pewniejsze fundamenty, niż tylko „tradycja” i „wyniesione z domu przyzwyczajenie”. Co ważne zmieniło się także moje życie. M.in. stałem się bardziej wyrozumiały dla siebie. Dziś lepiej radzę sobie ze swoimi porażkami i błędami. Wiem, że Bóg także nie będzie miał mi ich za złe. Tak jak rolnik z przypowieści Jezusa cierpliwie czeka na wzrost zboża, aby rozpocząć żniwa, tak Bóg cierpliwie pozwala nam, niczym dzieciom, popełniać błędy, oczekując, że w swoim czasie, dzięki Jego aktywnemu wsparciu, wyciągniemy z nich wnioski i staniemy się dzięki nim lepsi. W ten sposób nawet to, co wydaje się złe lub omyłkowe zyskuje, dzięki Bogu, swój ukryty sens. Tylko Pan, który jest dawcą wszystkiego, może z nas uczynić drzewo, które choć wzrasta bardzo długo, to w końcu „wypuści gałązki i wyda owoc i stanie się cedrem wspaniałym. Wszystko ptactwo pod nim zamieszka, wszystkie istoty skrzydlate zamieszkają w cieniu jego gałęzi”. (Ez 17,22-24)

Bóg pamiętając o naszych zwątpieniach, cierpieniach, kryzysach i związanym z nim poczuciu osamotnienia daje nam w Biblii wiele zapewnień o swojej nieustającej bezwarunkowej i wspierającej obecności, np. w słowach Psalmu 92:

„Zasadzeni w domu Pańskim
rozkwitną na dziedzińcach naszego Boga.”

Niech w trudnych chwilach towarzyszy nam wyrażone w tych wersach przekonanie, a zaufanie w Bożą miłość pozwala nam dostrzec działającą także w naszym życiu (często wbrew naszemu przekonaniu) uzdrawiającą moc Chrystusa.

brat Łukasz Nowicki, Poznań

Jesus Ameryka

Napisane przez: apostolski | czerwiec 17, 2009

Sny o potędze

Każdy z nas kiedyś śni o potędze. Każdy w młodości marzy o sięgnięciu takiego poziomu umiejętności, mocy, potęgi, aby móc rozwiązać wszystkie swoje problemy. Część z nas wiedziona choćby większym altruizmem marzy o uleczeniu całego świata. Stąd tez nasze marzenia, a to o czarodziejskiej różdżce, a to o złotej rybce, albo o 7 latach spędzonych w Hogwarcie. Nam, dorosłym, takie marzenia wydają się już naiwne, ale gdy przypatruję się światu, to jednak widzę, że i dorośli mają swoje upragnione czarodziejskie różdżki, np. pieniądze. Albo władzę. Może mandat europosła? Może jakieś kierownicze stanowisko? Szefostwo partii, albo biskupstwo? Może po prostu najlepszą furę w mieście? My, tacy już dorośli, w różdżki i wróżki nie wierzymy, ale to nie znaczy, że nie pragniemy cudu potęgi.

Jako chrześcijanie wcale nie jesteśmy wolni od tych pragnień. Co gorsza, jako wierzący możemy być i bardziej na te pragnienia wystawieni. Bo oto przed nami staje nadzwyczajna pokusa. Mamy przystęp do Boga. A cóż jest większym źródłem mocy niż sam Bóg?

W internecie jest wiele bardzo ciekawych filmów. Sieć dokumentuje wiele naszych poczynań. Jakiś czas temu wymieniałem się z ks.Tomaszem uwagami nad działaniami różnych teleewangelistów. Znakomita większość z nich na skalę masową urzeczywistnia przejawy mocy (czyt. mocy Bożej). Na przykład ludzie na wielkich spotkaniach masowo tracą władzę nad swoim ciałem, “padają w Duchu”. Nie chcę tu oceniać czy jest to prawdziwe działanie Ducha, czy przejaw zbiorowej histerii. Niech każdy oceni to sam dla siebie. Ja, pomimo pewnej sceptyczności, na pewno nie mam zamiaru zabraniać Duchowi Świętemu działać tak, jak sam zechce, ani tam gdzie Mu się to podoba. Pozwólcie że jednak zwrócę uwagę na to, że znakomita większość ludzi, którzy przychodzą na takie spotkania, bardzo pragnie przeżyć działanie mocy Bożej na sobie, i to właśnie w taki sposób, o jakim usłyszeli. Wcale im się nie dziwię. Ja sam przecież pragnę doświadczać obecności Boga przy mnie, a wtedy kiedy czuję się słaby, zwykle pragnę doświadczyć mocy, która by tą słabość pokonała.

Zastanawiam się dlaczego tak bardzo pragniemy mocy? Dlaczego fascynują nas wielcy mężowie i odważne kobiety? Przyczyn można by wskazać kilka, ale teraz przychodzi mi do głowy jedna. Może także dlatego, że wyrobiliśmy sobie przekonanie, iż Bóg nas zaakceptuje wyłącznie, gdy pokonamy wszelkie swoje słabości? Że naszą powinnością jest doskonałość, i tylko jako doskonali możemy zostać zaakceptowani? Tylko jak tu pokonać siebie, swoje słabości, jeśli właśnie jesteśmy słabi? Czyż więc rozpaczliwie nie pragniemy posiąść mocy, która by nas od tej słabości wyzwoliła? Która by nas wyniosła ponad naszą marność, tak, abyśmy zabłysnęli chwałą? Która by nas uwolniła od wszelakich wątpliwości i braków w wierze? Pewnie wtedy moglibyśmy stanąć przed Bogiem i pochwalić się: pokonałem wszelką słabość – miejsce w niebie należy mi się jak psu buda.

Bóg nie jest skąpy, bynajmniej, Bóg jest hojny, i rozdaje wiele swoich łask. Możemy Go prosić o wiele. Przypomina mi się tu jednak pewna skarga na słabość która męczyła św. Pawła. Nic o niej specjalnego nie wiemy, poza tym, że Paweł trzykrotnie prosił Boga, aby uwolnił go od niej (przeczytajcie w 12 rozdziale II listu do Koryntian). Jednak Bóg mu odmówił. Paweł zgodził się z tą odmową, gdyż, jak sam mówi, gdyby nie było już w nim żadnej słabości, mógłby wbić się w pychę, i stanąć przed Bogiem jako ten, któremu należy się zapłata, a nie łaska. Gdybyśmy potrafili sami zdobyć taką moc, przez którą osiągnęlibyśmy usprawiedliwienie, to po co byłby nam potrzebny Jezus? Po co Jego dzieło zbawcze, jeśli moglibyśmy się zbawić sami?

Św. Paweł pisze wręcz: “będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny”. Cóż to za dziwna logika? Mam się cieszyć z moich słabości? Aby być mocnym, muszę być słabym? Wychodzi na to, że tak! Dlaczego? Bo to nie my zbawiamy siebie, ale jesteśmy zbawieni przez Jezusa. Nie naszą mocą się to dokonuje, ale mocą Zbawiciela. Nasze zbawienie jest wyłącznie Jego dziełem. Nie zbawiamy się sami, co najwyżej dorastamy do niego, ale niezależnie od tego czy nam to idzie lepiej, czy gorzej, ono już się dokonało, już zostaliśmy wykupieni poprzez Jego ofiarę. Jeśli więc odkrywam, że we mnie zionie jakaś czarna dziura, to nie muszę jej przed Bogiem zakrywać i wstydzić się jak Adam i Ewa w raju. Jezus ofiarował się za nas w pełni i on potrafi wypełnić każdy nasz brak. On jest najlepszym lekarzem. Zna nas doskonale, bo sam jest człowiekiem. Potrafi pochylić się nad każdą naszą raną, opatrzyć ją i uleczyć. My co najwyżej możemy udzielić sobie pierwszej pomocy, ale zwykły plaster jest dobry wyłącznie na zadrapania. Jeśli rana jest poważniejsza, potrzebujemy specjalisty, tego który jest zdolny nas uleczyć. Stąd też dziwna logika św. Pawła. Każda moja słabość woła o jeszcze większą obecność Jezusa, o coraz większą moją bliskość z Nim, o coraz większe moje zaufanie Jemu. A to, moim zdaniem, są skarby cenniejsze od jakichkolwiek mocy.

Paweł Preś, lider RKK Wrocław

jesus_washing_peters_feet

Napisane przez: apostolski | czerwiec 8, 2009

RKK NEWS

“Ziarnko gorczycy…. Kiedy się je sieje w ziemi, jest mniejsze od wszystkich innych nasion na ziemi. A kiedy się je zasieje, rośnie wysoko i staje się większe od wszystkich jarzyn, i wypuszcza gałęzie tak wielkie, że w ich cieniu mogą się gnieździć ptaki, które latają w powietrzu.”

Ewangelia Marka 4.31-32

Wspólnota, modlitwa i radość – to trzy rzeczywistości, które towarzyszyły spotkaniu Reformowanego Kościoła Katolickiego w Polsce, które odbyło się od 13 do 14 czerwca w Poznaniu. Podczas tego weekendu gościliśmy naszego brata, przyjaciela i opiekuna z ramienia prymasa Filipa, ks.prezbitera Marka Bożka z St.Louis, USA. Pierwszy dzień spędziliśmy na pogłębianiu wspólnoty pomiędzy członkami RKK w RP, zwiedzaliśmy też Poznań. Razem odmówiliśmy Liturgię Godzin oraz Eucharystię. Po wspólnej modlitwie, do późnych godzin rozmawialiśmy o RKK w Polsce, naszej przyszłości oraz rozwijaniu wspólnot.

W niedziele rano wspólnie modliliśmy się psalmami Liturgii Godzin i przygotowywaliśmy się do wielkiego święta RKK w Polsce, bierzmowania naszego brata Jakuba Judy z Poznania. Bierzmowania z upoważnienia arcybiskupa Filipa Zimmermana udzielił ks.prezbiter Marek Bożek. Liturgia odbyła się w kościele św.Krzyża w Poznaniu (ewangelicko-metodystyczny).

Ks.Marek Bożek przywiózł z sobą z USA ważne dokumenty dla nas, m.in. dekret dzięki któremu polskie wspólnoty RKK, bezpośrednio podlegają prymasowi Kościoła. Prymas skierował do nas też list pasterski.

Pragniemy bardzo serdecznie podziękować parafii ewangelicko-metodystycznej w Poznaniu za użyczenie nam kościoła. Dziękujemy też wszystkim, którzy przyczynili się, że ten weekend był tak piękny, zwłaszcza Maciejowi.

bierzmowanie Jakuba Judy wizyta Marka 067 bierzmowanie Jakuba Judy wizyta Marka 078

bierzmowanie Jakuba Judy wizyta Marka 082 bierzmowanie Jakuba Judy wizyta Marka 092

bierzmowanie Jakuba Judy wizyta Marka 126

logoRKKRP
Napisane przez: apostolski | maj 30, 2009

Niedziela Zesłania Ducha Świętego

Duch jest Tym, który daje świadectwo, ponieważ Duch jest prawdą.

I Jana 5.6

W Niedziele Zesłania Ducha Świętego Reformowany Kościół Katolicki jak i wszyscy zachodni chrześcijanie wspominają jedno z najważniejszych wydarzeń w historii świata. To dzień kiedy wspominamy dzień gdy Ojciec i Syn posłali nam (Kościołowi) Ducha Świętego, to dzień kiedy “spadają nam klapki z oczu” i zaczynamy rozpoznawać Boga, to dzień gdy zaczyna istnieć Kościół. Pięćdziesiątnica to jedno z najradośniejszych świat Kościoła. Pozwólmy więc by nasze ciała, umysły i serca otworzyły się na moc Ducha, który nieustannie zstępuje na uczniów Chrystusa, który wspiera nas i utrzymuje w komunii z Jezusem i Ojcem. W ten szczególnie ważny dzień dla Kościoła, pamiętajmy o wszystkich, którzy nie potrafią zaufać Bogu, który jest Miłością.

Zesłanie Ducha Świętego uważa się za początek Kościoła Bożego. Bóg Ojciec został objawiony w Starym Testamencie, Syn nauczał osobiście na Ziemi, a jego służbę ukoronowało Zesłanie Ducha Świętego, którego obiecał.

Przy interpretacji Biblii, Zesłanie Ducha Świętego, gdy apostołowie zaczęli przemawiać różnymi językami, często zestawiane jest z pomieszaniem języków przy budowie wieży Babel. W chwili Zesłania ludzkość zdołała symbolicznie przełamać wszelkie bariery i na nowo zjednoczyć się w Duchu Świętym. Podobną myśl wyraża św.Paweł, pisząc: “nie ma już Greka ani Żyda”. Wkrótce wokół apostołów zgromadzą się wszystkie narody i wszystkie języki.

Najlepszy Ojcze, posyłasz nam Ducha Świętego, który jest dawcą jedności, radości i pokoju. W Nim każdy z nas uwielbia Cię we własnym Języku i na własny sposób, spraw byśmy my i cały Kościół otwierał się na Ducha Świętego, byśmy potrafili służyć Tobie w świecie. Wysłuchaj nas w imię Jezusa Chrystusa. Amen.

MexicanPentecostIcon

Starsze wpisy »

Kategorie