Czytelnia

Czy istnieje chrześcijańska etyka seksualna?

„Nowe” podejście do zagadnienia ludzkiej seksualności na podstawie kazania ks. arcybiskupa Rowana Williamsa z cyklu „Pytania kontrolne”

małżeństwoW XX i XXI wieku, po czasach tak zwanej „Rewolucji seksualnej” nastąpiła wielka zmiana w podejściu świata zachodniego do zagadnienia ludzkiej seksualności. Badania Zygmunta Freuda i jego następców, odwróciły do góry nogami dotychczasowe podejście do seksu i zachowań seksualnych. Trzeba też jasno powiedzieć, że rewolucja i zmiany te przyniosły wiele dobrego i złego, z całą jednak stanowczością nie można ulegać pokusie stwierdzenia, że nic się nie stało.

Zmiany które zapoczątkowała w ludziach przemiana podejścia do ludzkiej seksualności, mocno wpłynęły na całe społeczeństwa, dowartościowały ludzkie ciało, zwróciły uwagę na piękno aktu seksualnego, ludzkiej cielesności itd. Wydaje się, że z tymi wszystkimi zmianami w najmniejszym stopniu umiał sobie poradzić Kościół. Mimo wyjątków, początkowo Kościół „udawał” że nic się nie dzieje, później jednak różne wspólnoty kościelne zaczęły przyglądać się swojemu podejściu do seksu i seksualności. I tak jedne Kościoły dopuściły używanie antykoncepcji, zmieniły swoje nauczanie na bardziej pozytywne, lub nerwowo nie umiały sobie dalej radzić. Jednym z kroków, który należy uznać za wielki, ponieważ w bardzo poważny sposób próbuje pogodzić zmiany porewolucyjne z tradycyjną nauką katolicką, jest wydanie przez papieża Pawła VI encykliki „Humane vitae” w której to biskup Rzymu i zwierzchnik wspólnoty rzymskokatolickiej, zajmuje stanowisko, starając się na swój sposób, „krzyczeć”, że akt seksualny musi być połączony z miłością i oddaniem, oraz otwarty na „dar życia”1. Encyklika ta, oraz wiele innych oświadczeń Kościołów, często dawały wyraz temu, jak daleko jest urząd nauczający od Kościoła „wsłuchanego”.

obrączkiProblem etyki seksualnej, podejmuje również jeden z moich ulubionych autorów. Za razem wybitny autorytet w świecie chrześcijańskim, człowiek mądry i wyważony, arcybiskup Canterbury, Rowan Williams. Z niewielu dostępnych w języku polskim tekstów Jego autorstwa, inspirujące jest kazanie pt. „Czy istnieje chrześcijańska etyka seksualna? – zawarte w zbiorze kazań tego kaznodziei w książce „Sumienie otwarte2”.

Problem seksualności dla większości duchownych i liderów seksualnych jest trudniejszy niż inne, dlatego warte docenienia jest, że abp. Rowan Williams, postanawia się w bardzo ewangeliczny, otwarty i pozytywny sposób zmierzyć z tym tematem.
Jak zauważa autor, gorliwi chrześcijanie, którzy pragną żyć według chrześcijańskiej nauki, muszą się czuć lekko schizofreniczne, kiedy docierają do nich różne, czasem sprzeczne ze sobą sygnały i informacje ze świata, oraz Kościoła jak np. te głoszone w tzw „tradycyjnym nauczaniu biblijnym czy katolickim”.

Honorowy zwierzchnik anglikanów, dzieli chrześcijańskie podejście na dwie grupy, tak zwanych liberałów – którzy uważają, że wystarczy miłość i niekrzywdzenie innych; oraz na „konserwatystów”, którzy na siłę zachować chcą nieadekwatne często w dzisiejszym świecie kazuistyczne zasady.

Arcybiskup Williams, wraca jednak do samego chrześcijańskiego praźródła nauki, do Ewangelii Jezusa Chrystusa. Zauważa, że Nowy Testament lovejest sceptyczny jeśli chodzi o zachowywanie pewnych kazuistycznych zasad dotyczących seksualności, które są zachowywane tylko ze względu na ich bezpieczeństwo i użyteczność. Dostrzega też, skłonność ludzi do samookłamywania się w kwestii naszych potrzeb, uczuć i intencji – dlatego też trudne do zaakceptowania jest podejście o „nie zadawaniu krzywdy”. Williams zauważą ważną rzecz, że Ewangelia, przenosi nas na wyższy poziom. Niejako wprowadza nas w głąb ludzkich duchowych i cielesnych zranień. Pisze, że fundamentem właściwej etyki seksualnej, nie może być, ani legalizm, ani dobre intencje.

Trzeba więc znaleźć inny punkt wyjścia. Jest nim „relacja”; z Bogiem, w Bogu i z człowiekiem. Ewangelia opowiadająca o Jezusie – człowieku, który całe życie był dla swoich uczniów znakiem Boga; o Jezusie Chrystusie, który pozwala apostołom stać się znakami Boga, daje wyraz temu, że w relacjach właśnie chce zakomunikować stwórczą hojność i współczucie.
Przez znak i łaskę Jezusa, seksualność, która ma być również obrazem relacji człowieka z Bogiem, staje się sakramentem, ponieważ Jezus jest pierwszym i najważniejszym sakramentem, a przez Niego wszystko co w Nim jest realizowane.

Jak pisze autor listu do Efezjan, miłość małżeńska ma być obrazem relacji Chrystusa i Kościoła3 – tajemnica ta uczy nas o działaniu Boga wobec nas w Jezusie. Obrazem tej relacji z całą pewnością jest dobrowolne poddanie się Chrystusa Kościołowi i Kościoła Chrystusowi.

Jest to trwałe przeniesienie „władzy” nad ciałem na drugą osobę (tak jak Chrystus oddał i nadal oddaje swoje ciało Kościołowi a Kościół oddaje się Chrystusowi). Williams zauważa, że oddanie się innemu człowiekowi na stałe może być ryzykowne dla poddającej się osoby. Doświadczenie, poniżanych czy zdradzanych małżonków, pokazuje iż samo poddanie nie jest wystarczające, ponieważ zawsze pozostaje wątpliwość, „kim właściwie jestem w fantazjach tej drugiej osoby?”. Potrzebna jest całkowita wierność, która pozwoli na bezpieczeństwo partnera czy partnerki w tej kwestii. Wierność ludzka jest słabą i poddana ciągłej próbie, dlatego w chrześcijańskiej relacji seksualnej, wierność powinna brać swój początek w Bogu. Zwierzchnik anglikanów zauważa, że człowiek w relacji pełnego oddania i wierności, może czerpać niesłychaną łaskę z nagości i uległości, gdy pozbędzie się strategii obronnych – niezaangażowania, eksperymentowania, szukania korzyści; i podejmie ryzyko, że będzie z drugą osobą bez asekuracji.

rodzinaChrześcijańska etyka seksualna będzie pełna i w pełni chrześcijańska, jeśli pozytywnie odpowiemy na pytanie, czy ta sfera naszego życia odzwierciedla i komunikuje to, co mówi nam wcielenie Chrystusa i Jego krzyż. Mianowicie, że to dar i obietnica. Pytaniem, uważanym przez autora omawianego podejścia za główne, nie powinno być to, czy przestrzegamy zasad, ani nie to, że jesteśmy uczciwi i nikogo nie krzywdzimy, lecz to, na ile jesteśmy gotowi zaakceptować pełnie znaczenia relacji seksualnej jako trwałego oddania i wierności. Dość świadomie nie piszę tutaj o miłości, gdyż z samego założenia jest ona popychającą ludzi do relacji i na niej prawdziwe relacje się opierają.

Podejście to, jak zauważa autor, może wywołać kontrowersje, gdyż otwiera zasady życia seksualnego na inne niż chrześcijańskie małżeństwa heteroseksualne, gdyż taka relacja jest znacznie szersza, choć czasem niestety wśród chrześcijan niewystępująca.

Chrześcijańska etyka seksualna, powinna pozbyć się więc kazuistyki oraz łatwych odpowiedzi jak te o nie krzywdzeniu drugiej osoby, by odnaleźć najgłębszy sens, który Bóg nadaje życiu, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa, gdzie właśnie ciało jest nośnikiem znaczenia Słowa Bożego. Tak więc, taka etyka w sposób bezpośredni odwołuje się do samego Jezusa Chrystusa. Jego misji i nauczania. Wprowadzana w życie, nie pozbawia partnerów fantazji we współżyciu, czy pełnego czerpania przyjemności, ale jest w całości przepełniona osobą Jezusa Chrystusa i Jego uszczęśliwiającym błogosławieństwem.

ks.prezbiter Tomasz Puchalski

1: Paweł VI, Humane Vitae, www.opoka.pl/biblioteka
2: Rowan Williams, Sumienie Otwarte, W drodze, Poznań 2005
3: Efezjan 5. 21-33

logoRKKRP

Czy Reformowany Kościół Katolicki (RKK) jest sektą?

W środowisku  naukowym określenie „sekta” jest z zasady traktowane z dużą rezerwą, a szanujący się człowiek nauki stara się takiego określenia unikać. Chętnie słowo to jest za to używane  przez decydentów politycznych i religijnych, przez których jest traktowane najczęściej jako element „walki ideologicznej” z  „konkurencyjnymi” religiami, wyznaniami lub systemami wartości. Nazwanie jakiejś denominacji „sektą” jest po pierwsze określeniem wartościującym (niesie z sobą cały ładunek pejoratywnych skojarzeń – Pawluczuk 1969), po drugie – określeniem nieścisłym. Jedno i drugie nie mieści się w kategoriach poznania naukowego. Nie istnieje bowiem (a przynajmniej do tej pory nie udało się jej sformułować) jednoznaczna i aprobowana przez badaczy wszystkich  specjalności (socjologów, historyków, religioznawców itp.) definicja, która oddawałaby istotę tego zjawiska. Natomiast językiem naukowym można mówić o grupie (bardziej precyzyjnie: denominacji religijnej) „posiadającej niektóre (większość, wszystkie itp.) cechy sekty” (Szczepankiewicz-Battek, 2005).  Przeciwieństwem denominacji o charakterze sekty jest denominacja o charakterze kościoła (choć to ostatnie określenie jest używane jedynie w chrześcijaństwie). Do najważniejszych cech, charakteryzujących grupę o charakterze sekty, należą (Szczepankiewicz-Battek, 2005):

1. Brak „umocowania” prawnego w systemie społeczno-politycznym (np. państwie). Nie wystarczy tu jednak sam fakt nieposiadania w jakimś państwie osobowości prawnej. Nadanie danej denominacji religijnej takiej osobowości (każde suwerenne państwo na świecie ma prawo sprecyzować odrębne przepisy na ten temat – zasady obowiązujące obecnie w Polsce omawia m.in. Libiszowska-Żółtkowska, 2001) jest jedynie przyznaniem jej przywilejów przysługujących innym związkom wyznaniowym w danym kraju. Do takich przywilejów należy np. możliwość udzielania ślubów religijnych ze skutkami cywilno-prawnymi czy korzystania z ulg podatkowych. Denominacja o charakterze sekty ma generalnie stosunek kontestacyjny lub obojętny wobec państwa, niejednokrotnie wymaga od swoich wiernych przekraczania lub demonstracyjnego lekceważenia prawa państwowego (np. niepłacenia podatków, nieposyłania dzieci do szkół), podczas gdy kościół stara się działać w ramach obowiązującego prawa (także wówczas, gdy nie jest wspólnotą formalnie zarejestrowaną w danym państwie) i regulować – o ile to tylko możliwe – swoje stosunki z państwem. Udzielenie (niepublicznego zresztą) błogosławieństwa parze jednopłciowej, bez domagania się nadania tej ceremonii skutków cywilno-prawnych, trudno uznać za jakiekolwiek przekroczenie prawa państwowego RP (jedna z kardynalnych zasad prawa rzymskiego mówi: nie ma winy, jeśli nie było przekroczenia prawa). RKK jest denominacją, która w wielu krajach europejskich i pozaeuropejskich została oficjalnie zarejestrowana, jedyną formalno-prawną przeszkodą dla rejestracji tej denominacji w Polsce jest jej zbyt mała – jak dotychczas – liczebność. Od 1998 r. prawo RP do rejestracji związku wyznaniowego wymaga minimum 100 wiernych, przy czym pod uwagę bierze się jedynie osoby posiadające obywatelstwo polskie i pełną zdolność do czynności prawnych (Ustawa o stosunku państwa do kościołów i związków wyznaniowych z 30.05.1998, dział III, art. 32, za: Libiszowska-Żółtkowska, 2001)

2. Brak jasno sprecyzowanych zasad dogmatycznych. W grupie o charakterze sekty doktryna jest niejasna lub bardzo uproszczona. Jednym z podstawowych warunków, by denominacja mogła zostać uznana za kościół, jest sformułowanie przez nią własnego wyznania wiary (Pasek 1999). RKK takie wyznanie wiary posiada (można się z nim zapoznać na stronach internetowych Kościoła, także w języku polskim), jest ono zresztą zbieżne z wyznaniem wiary innych istniejących w Europie i na świecie kościołów nurtu starokatolickiego (w Polsce jest zarejestrowanych kilka związków wyznaniowych tej tradycji – do najliczniejszych należą: Kościół Polskokatolicki oraz Starokatolicki Kościół Mariawitów).

3. Nieformalny, charyzmatyczny charakter przywództwa. W grupach o charakterze sekty nieograniczoną władzę sprawuje przywódca (lub grupa przywódcza), a przywództwo to nie jest w żaden sposób usankcjonowane prawnie. Przywódcy mogą całkowicie dowolnie ustalać reguły obowiązujące wiernych, przy czym sami zazwyczaj im nie podlegają. W denominacjach o charakterze kościoła, niezależnie od obowiązującego w nim modelu władzy (episkopalny, konsystorialno-synodalny, prezbiteriański, kongregacjonalny) zawsze istnieją uregulowania prawne wszystkich spraw związanych z organizacją kościoła. RKK również posiada swoje prawo wewnętrzne, każdy zainteresowany może się z nim zapoznać.

4. Nietrwałość. Grupa o charakterze sekty zazwyczaj zanika po utracie swojego przywódcy (śmierć, uwięzienie, rezygnacja itp.), jeżeli natomiast potrafi egzystować także bez założyciela, zazwyczaj przekształca się w kościół (o ile nie zrobiła tego już wcześniej). Kryterium to jest znane już od czasów chrześcijaństwa pierwotnego (m. in. Dz. Ap. 5, 38-39). W wielu krajach (np. na Węgrzech) warunkiem rejestracji prawnej denominacji religijnej jest właśnie wykazanie się przez nią nieprzerwaną działalnością przez określony w ustawie okres czasu (np. przez 20, 50 lub 100 lat). W Polsce kryterium to także jest brane pod uwagę  przy rejestracji związków wyznaniowych, choć nie ma formalnego wymogu konkretnego przedziału czasowego (Libiszowska-Żółtkowska, 2001).

5. Alienacja wyznawców. Grupa o charakterze sekty z zasady izoluje się od otoczenia, dzieląc rzeczywistość na „nas” (elitarną grupę, poza którą nie ma możliwości zbawienia; postawę przeświadczenia o jedynozbawczości własnej religii nazywa się integryzmem) i „świat” (czyli całe otoczenie, które nie przyjmuje nauk grupy, toteż obowiązkiem wyznawców jest zerwanie z nich wszelkich kontaktów). Do „pełni wtajemniczenia” dopuszczane są tylko osoby będące członkami grupy (decyzję o wstąpieniu w szeregi grupy zainteresowani muszą podjąć bardzo szybko po nawiązaniu kontaktu z grupą). Istotną cechą grupy o charakterze sekty często jest także uniemożliwianie, lub przynajmniej utrudnianie, opuszczenia wspólnoty (niejednokrotnie przy użyciu przemocy fizycznej lub psychicznej). Kościoły zaś generalnie działają w sposób całkowicie jawny, udział w jego praktykach religijnych (nabożeństwach, spotkaniach itp.) może wziąć każda zainteresowana osoba, przy czym nie zobowiązuje jej to do formalnego wstąpienia do tej denominacji. Kościoły nie zmuszają swoich kandydatów i sympatyków do członkostwa, przeciwnie – wyznaczają dłuższe lub krótsze okresy kandydackie, a inicjatywa musi leżeć po stronie zainteresowanego lub, w przypadku dziecka (nie wszystkie kościoły chrześcijańskie akceptują chrzest niemowląt i małych dzieci) – jego rodziców. Opuszczenie kościoła także jest zawsze możliwe, choć może oczywiście spotkać się z negatywnymi reakcjami jego władz czy innych wyznawców. Wielu kościołom (np. reprezentującym tzw. ewangelikalny protestantyzm), można wręcz zarzucić, że często nazbyt pochopnie wykluczają ze swego grona wiernych naruszających jakieś normy postępowania we wspólnocie. Wyjątek od reguły całkowitej jawności działania kościoły mogą wprowadzić jedynie wówczas, gdy państwo, w którym działają, nie przestrzega w należytym stopniu prawa do wolności sumienia i wyznania swoich obywateli – ze względu na dobro swoich wiernych.

Nawet jeśli badana grupa wykazuje znaczną liczbę cech sekty, nie musi to jeszcze oznaczać jej negatywnego wpływu na swoich wyznawców czy też otoczenie. Dlatego też w socjologii używa się dość powszechnie określenia „sekta destrukcyjna” w stosunku do grup, które wywierają na swoich wiernych negatywny wpływ. Dodać tu należy, iż destrukcyjnego działania takich grup nie można zawęzić jedynie do denominacji religijnych – nauki społeczne  wyróżniają oprócz destrukcyjnych sekt religijnych także „sekty” psychologiczne, polityczne czy ekonomiczne (np. niektóre sieci sprzedaży bezpośredniej). Jednak równocześnie pamiętać należy o tym, że destrukcyjny (często w bardzo poważnym stopniu) wpływ na swoich członków czy też otoczenie mogą mieć również denominacje czy organizacje (niekoniecznie religijne) o dużej liczebności i działające całkowicie legalnie. Toteż fakt małej liczebności czy też brak rejestracji formalno-prawnej danej grupy w żadnym razie nie świadczy sam w sobie o jej destrukcyjnym charakterze, choć oczywiście tego nie wyklucza.
Dominikańskie Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach (z siedzibą we Wrocławiu), mając na myśli najwyraźniej „sekty destrukcyjne” (na ich stronie internetowej tego przymiotnika się nie używa), wyróżnia jeszcze następujące cechy sekty (za stroną internetową: www.centrum.k.pl):

1. Totalitaryzm, przypisywanie sobie przez przywódców cech nadprzyrodzonych lub wręcz boskich, prawo decydowania o ważnych sprawach życiowych pozostałych uczestników.

2. Uzależnianie uczestników psychicznie i ekonomicznie za pomocą technik psychomanipulacyjnych.

3. Wytwarzanie ostrego podziału rzeczywistości na to co „dobre i pożądane” we wspólnocie i to co „złe i zagrażające” poza wspólnotą (to zagadnienie omówione już zostało wyżej – przyp. aut.) łącznie z postulatem zniszczenia tego co zewnętrzne.

4. Wpajanie swoim członkom przekonania o elitarności ruchu i niechęć do jakiegokolwiek dialogu światopoglądowego, izolowanie od reszty społeczeństwa (również omówione wyżej)

5. Prowadzenie pod pozorem deklarowanej działalności zorganizowanej działalności przestępczej lub sprzecznej z zasadami współżycia społecznego.

Którąkolwiek z wymienionych tu cech nie sposób przypisać denominacji o nazwie: Reformowany Kościół Katolicki. Kościół ten liczy ok. 26 tys. wiernych. Doktryna i organizacja RKK odpowiada natomiast całkowicie założeniom doktrynalnym i organizacyjnym tzw. kościoła wolnego (Tomaszewski 1993, Szczepankiewicz-Battek 2005). Określenie to oznacza denominację religijną (często niewielką liczebnie, wyodrębnioną z większej denominacji) działającej niezależnie od  jakąkolwiek władzy politycznej i państwowej (ale przestrzegającej prawa państwowego). RKK nie należy jeszcze do Światowej Rady Kościołów, rozpoczął się jednak proces przyłączenia do tej organizacji, należy za to do wielu grup ekumenicznych w Stanach Zjednoczonych. Reformowany Kościół Katolicki nie należy do Unii Utrechckiej, zrzeszającej największe Kościoły Starokatolickie w Europie, utrzymuje za to relacje z innymi wspólnotami starokatolickimi będącymi poza Unią. RKK posiada również ważną, w rozumieniu katolickim, sukcesję apostolską.

Reasumując – nazywanie Reformowanego Kościoła Katolickiego „sektą” jest całkowicie, w świetle wyżej przeprowadzonego wywodu, bezzasadne. Ze względu na powszechny w języku polskim pejoratywny wymiar tego określenia naraża to wyznawców tej denominacji na zniewagi oraz wpływa na utratę zaufania do niej, co jest w rozumieniu polskiego prawa przestępstwem.

BIBLIOGRAFIA (tylko pozycje cytowane lub w inny sposób wykorzystane w niniejszej ekspertyzie):
1. Libiszowska-Żółtkowska M., Kościoły i związki wyznaniowe w Polsce. Warszawa 2001.
2. Pasek Z., Wyznania wiary – protestantyzm. Kraków 1999.
3. Pawluczuk W., Kościoły i sekty – próba typologii organizacji i grup wyznaniowych. Studia Socjologiczne 1/1969, s. 226-246.
4. Szczepankiewicz-Battek J., Kościoły protestanckie i ich rola społeczno-kulturowa. Wrocław 2005.
5. Tomaszewski H. R., Baptyści w Polsce w latach 1858-1918, Warszawa 1993.
6. www.centrum.k.pl

Ekspertyzę przygotowała:
dr Joanna Szczepankiewicz-Battek
geograf kultur i religii, diasporolog (specjalista od badań nad mniejszościami religijnymi, etnicznymi i kulturowymi)

Wrocław, 22.08.2008

archaniol

Komunikat prasowy Od Reformowanego Kościoła Katolickiego w Europie

Drodzy Siostry i Bracia w Polsce,

Jako Biskup Przewodniczący oraz Biskup Diecezji w Europie sądzimy, że nadszedł czas aby wyrazić nasze głębokie zaniepokojenie wywołane przez jednoznacznie obraźliwe i mylące oświadczenia złożone przez niektórych dostojników Kościoła Rzymskokatolickiego na temat Reformowanego Kościoła Katolickiego w Polsce.

Chcemy zacząć ten list od fragmentu Pisma Świętego, które powinno być znane nawet najmniejszym:

Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Mt 7:3

Z wielkim rozczarowaniem usłyszeliśmy głęboko niepokojące doniesienia z Polski, że dostojnicy Kościoła Rzymskokatolickiego niefrasobliwie i metodycznie oznajmili, że Reformowany Kościół Katolicki jest niczym innym niż „gejowską sektą” oraz, że nie jest prawdziwym Kościołem. Jednak ta charakterystyka jest głęboko błędna, nieżyczliwa i jawnie niechrześcijańska, zarówno w swojej treści jak i kontekście. W przeciwieństwie do niedojrzałej, obraźliwej i marginalizującej wypowiedzi niektórych księży rzymskokatolickich, prawdą jest że Reformowany Kościół Katolicki w rzeczy samej jest Kościołem o zasięgu światowym, światową rodziną wiary, która posługuje wśród kilku rosnących i kwitnących wspólnot w Polsce.

W odróżnieniu od niektórych “tradycyjnych” Kościołów zapraszamy do Stołu Pańskiego wszystkich ludzi, zarówno świętych i grzeszników, bez osądzania, aby mogli w takim samym stopniu mieć udział w najświętszych sakramentach Kościoła. Co najważniejsze, zapraszamy i przyjmujemy ludzi, których Kościół skrzywdził poprzez obecne w świecie schematy ignorancji, uprzedzeń, dyskryminacji i co gorsza obojętności.

Łatwo jest wyprzeć się, oczernić i odrzucić lud, wspólnotę lub Kościół… ale pytanie, które domaga się odpowiedzi brzmi: czy tak mają czynić ci, którzy mienią się sługami Ewangelii? Czy ci słudzy zdają sobie sprawę że otrzymali kij pasterski, a nie młotek sędziego, jako znak swojego urzędu? Być może młotek sędziego jest bardziej użytecznym narzędziem dla tych, którzy zasiadają w sądach i nie spodziewają się osądzenia przez innych. Jak duża jest belka w ich oku ?

Niestety, wygląda na to, że niektórzy dostojnicy rzymskokatoliccy w Polsce nie zdają sobie sprawy z pozycji i sposobu postępowania ich własnego Kościoła. Jako świadomy Kościół pragniemy delikatnie przypomnieć naszym braciom co następuje:

16 czerwca 2000 roku Papież Jan Paweł II podpisał i nakazał publikację Deklaracji Kongregacji Nauki Wiary Dominus Iesus. Deklaracja ta została podpisana i opublikowana w sierpniu tegoż roku przez Józefa Kardynała Ratzingera, aktualnie Papieża Benedykta XVI.

W tej Deklaracji Kościół Rzymskokatolicki uznaje ważność święceń i sakramentów innych katolickich denominacji.

„Kościoły, które nie będąc w pełnej wspólnocie z Kościołem katolickim, pozostają jednak z nim zjednoczone bardzo ścisłymi więzami, jak sukcesja apostolska i ważna Eucharystia, są prawdziwymi Kościołami partykularnymi”

„Same te Kościoły i odłączone Wspólnoty, choć w naszym przekonaniu podlegają brakom, wcale nie są pozbawione znaczenia i wagi w tajemnicy zbawienia. Duch Chrystusa nie wzbrania się przecież posługiwać nimi jako środkami zbawienia, których moc pochodzi z samej pełni łaski i prawdy, powierzonej Kościołowi katolickiemu.” IV, Jedyność i jedność Kościoła, 17

Sukcesja apostolska! Ważność sakramentów! Prawdziwy Kościół!

Co to jest „prawdziwy” Kościół?

Prawdziwy Kościół jest miejscem gdzie Duch Boży napełnia serca ludzi i inspiruje ich do wielkich dzieł miłosierdzia, hojności i miłości. Jak wiele innych wspólnot wiary, Reformowany Kościół Katolicki pragnie być żywymi rękami i stopami naszego Pana. Tak, wiemy że religijni zeloci i fanatyczni politycy będą pragnąć zaprzeczyć ważności tego Kościoła przez zastraszanie wiernych naszą bezwarunkową akceptacją rozwodników, ludzi żyjących w ponownych związkach i osób homo- i transseksualnych, lub też używając innych sztucznych i niestosownych barier i określeń stosowanych przez Kościoły by odseparować ludzi od Boga.

Musimy odkryć, że czas tych niszczących diatryb dawno przeminął. Nadszedł czas aby Kościół mógł być tym, czym powinien być, a nie tym czym był. Drogocenna krew została rozlana, rodziny podzielone a kultury zniszczone w imieniu Kościoła. Nadszedł czas, aby skończyć z obłędem szyderczych i napastliwych słów i określeń.

Znów, przypominamy naszym rzymskim Braciom o słowach św. Pawła z listu do Koryntian: Tak więc trwają wiara, nadzieja i miłość – te trzy, z nich zaś największa jest miłość. 1 Kor 13:13

Miłość…milość jest darem, którym niecała ludzkość została obdarowana, aby go znać i dzielić się nim. Biorąc pod uwagę moc negatywnych komentarzy i charakterystykę Reformowanego Kościoła Katolickiego, widać wyraźnie, że to miłość jest brakującym elementem tej układanki. Lud zakochany w naszym Panu i jego ludzie nie wybrałby by postępować w tak godny ubolewania sposób. Lud miłujący Ewangelię Chrystusa sięgnąłby po miłość i dobroć, a nie obrazę i groźby. Lud miłujący nie wybrałby zadawania bólu swoim braciom i siostrom. Lud miłujący nie zadaje bólu.

Św. Paweł przypomina nam, że miłość jest cierpliwa, miła i nie osądza… miłość znosi wszystko*

I tak powinniśmy pamiętać o słowach Apostoła Pawła a naszym jedynym pragnieniem powinno być otwarcie w ewangelicznej miłości na tych, którzy teraz wybierają by obrzucać wyzwiskami naszą wspólnotę. Zniesiemy negatywne komentarze i dezinformację z godnością i będziemy się modlić aby ci, którzy produkują opinie uwłaczające RKK, zrozumieli, ze to ich słowa są na różnorakie sposoby powodem dla którego ten Kościół powstał. Wybraliśmy by być bezpiecznym i otwartym domem dla wszystkich ludzi, gdziekolwiek znajdą siebie w tej podróży zwanej życiem. Witajcie w domu, siostry i bracia! Jesteście darem od Boga I akceptujemy was takimi jakimi jesteście.

Na koniec przypominamy naszej wzburzonej rodzinie w Chrystusie słowa św. Augustyna: w zasadniczych kwestiach – jedność, w pobocznych – wolność, we wszystkim – MIŁOSIERDZIE! Wybierzmy miłosierność względem innych.

Niech Bóg który nas stworzył, chroni nas wszystkich i pomaga nam usunąć belki z oczu.

biskup Phillip Zimmerman, RSJ                       biskup Niall Sheridan, RSJ

Metropolita, Arcybiskup                                    Biskup Europejskiej RKK

Przewodniczący biskup RKK                              Ojciec Opiekun Kościołów Europejskich

herb-prymasa2 ___________________________herb-nialla2

Czy Teologicznie homoseksualność może być potępiana? – refleksja ks. Michael S. Piazza “Cathedral of Hope”.

  • Miłość Chrystusa

Jezus zrobił wiele, żeby zmienić społeczne myślenie i idee. Podniósł pozycję kobiet i ostatecznie one stały się jego najbardziej wiernymi uczennicami.

Dokonał tego przez przykład i słowo, co całkowicie obejmowało prawa ludzi. Wciąż w imię Tego, co miłością obejmuje wszytko, Kościół pozostaje najbardziej homofobiczną instytucją. I to nie powinno dziwić, kiedy zdamy sobie sprawę, że Kościół uprawiał segregacje rasową np. w USA.

Najwyższym a zarazem podstawowym przesłaniem Nowego Testamentu jest miłość Boga do wszystkich ludzi, dlatego Bóg posłał swojego syna jako znak odkupienia ze swoistego rodzaju chorobę, która dotknęła wszystkich.

Lekiem na tą chorobę nie może być tylko zestaw uczynków.  Ani homoseksualizm, ani heteroseksualizm nie upoważnia do zbawienia. Boska miłość i łaska zbawienie poprzez Chrystusa została dana wszystkim ludziom.

  • Teologiczna refleksja

Dla chrześcijan grzech musi być rozumiany jako choroba spowodowana zerwanym kontaktem z Bogiem i właśnie to skutkuje brakiem pojednania z innymi i wewnątrz nas.

Stąd najważniejszym przesłaniem Jezusa jest przebaczenie i miłość do Boga i dla bliźniego, tak jak kochamy siebie. Chrześcijaństwo nie jest religią z nowymi regułami, ale raczej nową jakością w relacji z Bogiem. Właśnie te rzeczy, które są etykietkowane przez legalistów jako grzech, są właściwie objawem znacznie głębszej choroby alienacji i zniechęcenia. Wiele energii Chrystusa została zmarnotrawiona na radzenie sobie z symptomami tej choroby a ona wciąż trwa.

Jezus nie wydawał się być całkowicie zmartwionym prawnymi wykroczeniami tych, nad którymi sprawował pieczę. Raczej był zatroskany o uzdrowienie fizyczne, duchowe, emocjonalne i ułomne związki ludzi. Prawdopodobnie, jeśli Kościół do końca powróci na drogę Chrystusa, niektóre zmartwienia zaczną znikać.

Tu nasuwa się pytanie; czy homoseksualizm jest ułomnym związkiem ludzkim? W kilku pobocznych kwestiach, może. Jednakże wytykanie palcami win i oskarżenia nie są drogą Chrystusa.

Chrystus akceptuje ludzi jacy są i pozwala na cud jakim jest kochanie i akceptacja. Większość gejów i lesbijek sięgając do swojej pamięci zawsze się widziała w takiej roli. Jest to dla nich tak samo naturalne jak kolor ich oczu czy prawo-, leworęczność.

Instytut Kinsey’a ( Uniwersytet w Indiana, 1981) już sugerował , że homoseksualizm jest kwestią genetyczną lub/i związaną z czynnikami prenatalnymi (Sexual Preference, Bell&Weinberg). Z pewnością, co bardziej kompetentni psycholodzy mogą powiedzieć, że orientacja seksualna ustala się przed piątym rokiem życia u większości ludzi, stąd nie ma tu możliwości podjęcia świadomej decyzji – z tego powodu nie powinno to podlegać ani moralności, ani etyce.

Wielu chrześcijan upiera się, że Bóg może zmienić/uleczyć homoseksualistów. Wiele lesbijek i gejów całe swoje życie próbuje przekonać Boga, żeby ich zmienił. To jest tak, jakby prosić Boga, żeby zmienił kolor twoich oczu.

Jaka opcja pozostaje dla takich ludzi? Mówi się im, że nie mogą być homoseksualni i być chrześcijanami. Po tym jak wszystkie wysiłki zmiany siebie pełzną na niczym, pozostaje im według Kościoła jedno wyjście – nie mogą być chrześcijanami. Tym samym Kościół odrzuca i porzuca około 10 procent populacji.

Kto takim wykluczonym ludziom z życia chrześcijańskiej społeczności później powie o wszechobejmującej miłości Boga i zbawczej śmierci Jezusa? Są pozostawieni stwierdzeniu, że Bóg jest tak ograniczony, żeby wykluczyć ich za coś, na co nie mają wpływu, co nie jest wynikiem ich decyzji?

Kiedy Kościół będzie na tyle odważny, aby powiedzieć to co Paweł ” W Chrystusie jest i grek i żyd, niewolnik i pan, kobieta i mężczyzna’, gay i hetero?

Bóg ma dosyć miłości dla każdego! Gdzie miłość tam nie ma grzechu!

chrystus-medalion

Odpowiedzi

  1. czy znalazłem wreszcie miejsce dla siebie? Zawsze wierzyłem w Boga i chciałem byc blisko niego. Ale jestem gejem. I Kosciół mnie odrzucił. Mieszkam z moim partnerem już 7 lat i nie czuje aby Chrystus mnie potepiał? Ale gzdie mogę znależć miejsce aby przyjmować sakramenty – które Bóg mi da bez warunków, z miłości do mnie!

  2. Albowiem tak Bóg umiłował świat ze Syna Swego Jednorodzonego dał,aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął ale miał żywot wieczny

    …I nikt Cie nie potepił?
    Zatem i Ja Cie nie potępiam…

    … Nie przyszedłem do tych,którzy sie dobrze maja
    ale do tych ,co potrzebuja lekarza…

  3. “Szukajcie a znajdziecie”…
    Czuje ze nareszcie znalazlam swoje miejsce.
    Zawsze czulam, ze Jezus kocha mnie bezwarunkowo, pomimo tego, ze ja obdarzam miloscia Kobiete.
    Nie wierzylam w to, ze uczucie milosci zywione do drugiej osoby jest tym, co czyni Jezusa niedostepnym dla mnie. Nic nie moze Go takim uczynic, bo skoro On zwyciezyl grzech zeby byc blizej nas, to przeciez nie potepi mnie za milosc.

  4. :)
    Droga Izo-Witaj

    Jezus pokazał nam jak nas kocha
    Ta miłosc poprowadziła go az na krzyz
    W Jego ranach jest nasze uzdrowienie i On to uczynił
    Jestesmy czysci przed Jahwe poprzez krew Baranka
    Wejdziemy do Jego bram Z dziekczynieniem w naszych sercach
    Staniemy przed Jego tronem z piesnią chwały na naszych ustach
    Bóg kocha nas takimi jakimi jestesmy
    Niech Pan nasz bedzie uwielbiony!


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź: